Przed rokiem 2001, kiedy to miał miejsce zamach na World Trade Center, Ameryka wydawała się krajem opływającym w bogactwo i szczęście. Pokolenie naszych ojców i dziadków często emigrowało na tamten kontynent w celu spełnienia swojego amerykańskiego snu o wolności, o której w Polsce mogliśmy tylko marzyć. Teraz to się zmieniło, Stany Zjednoczone są na wyciągnięcie ręki dla każdego zapalonego podróżnika.

Wszystko wedle uznania

Nie da się zwiedzić całej Ameryki podczas jednej wycieczki  – jest zbyt różnorodna kulturowo i rozległa, aby streścić ją nawet w dwumiesięcznej podróży. Jeśli zdobędziecie wizę i zaczniecie planować swoją wycieczkę pamiętajcie, aby liczyć siły na zamiary i nie próbować zobaczyć wszystkich ważnych miejsc na raz, bo koniec końców nie zobaczycie niczego dokładnie.

Wschód czy zachód?

Oba wybrzeża USA mają bardzo wiele do zaoferowania i oba zawsze znajdują się na listach must see zapalonych podróżników. Do was należy wybór, czy skłaniacie się do nowojorskich drapaczy chmur i gorącego Miami, czy jednak wolicie przepiękne parki krajobrazowe, drogę 66 i rozgrzaną słońcem Kalifornię. Oczywiście piszę tutaj w bardzo bardzo dużym skrócie, ponieważ Ameryka ma do zaoferowania o wiele więcej niż te dwie trasy.

Nowy Jork – Floryda

Świetną opcją do zwiedzenia tej części Ameryki jest samochodowy przejazd ze stolicy świata, jak nazywany jest Nowy Jork, na Florydę. W punkcie startowym warto zwiedzić liczne muzea, Central Park czy Time Squere. Podróżując tym wybrzeżem możemy zatrzymać się w Filadelfii, będącej symbolem niepodległości Amerykanów, jak i zwiedzić Kapitol i Biały Dom w Waszyngtonie, wpadając potem w typowe amerykańskie południe – Virginia, Karolina Północna i Południowa, Geogria. Kiedy miniemy te wiekowe stany czeka na nas już tylko piękna i gorąca Floryda.

Dziki Zachód

Podróżując po tej stronie Ameryki musimy zobaczyć wielkie miasta i wielkie parki narodowe. Warto zacząć od szalonej imprezy w kasynach w Las Vegas, a potem zahaczyć o wybrane parki narodowe – polecam zobaczyć Grand Canyon, Bryce Canyon, Zion Canyon (mój ulubiony!), punkt widokowy Horseshoe czy Yoseminte. Potem drogą wiodącą przez Dolinę Śmierci przemieszamy się w stronę San Francisco – miasta kolorowych domków i czerwonego mostu. Potem to już podróż gorącym, kalifornijskim wybrzeżem – Monterey, Santa Maria, Santa Barbara, Los Angeles i San Diego.

Amerykanie

Czego spodziewać się po naszych gospodarzach? Przede wszystkim uśmiechu i uprzejmości. Chociaż nie zawsze jest to szczere i prawdziwe to bardzo ciężko spotkać posępnego Amerykanina, który na pytanie co tam? odpowie, że źle zaczął się ten dzień. Są bardzo pomocni i pozytywnie nastawieni do drugiego człowieka, a przede wszystkim nigdy nie zwracają uwagi na język – większa część mieszkańców Ameryki po powrocie do domu nie rozmawia po angielsku, tylko w swoim rodzimym języku.